Dziadka mojego niestety nie poznałam, ponieważ zmarł jeszcze przed moimi narodzinami.
Najstarsze zdjęcie w mojej rodzinie jakie posiadamy jest właśnie po moim dziadku Łukaszu (ur. 18.10.1911, zm. 24.10.1982).
Zdjęcie dziadka z kolegą w mundurze wojskowym. Prawdopodobnie mój dziadek Łukasz Graca był w Korpusie Ochrony Pogranicza.


Zdjęcie zostało zrobione 20 lipca 1937 roku w miejscowości Sarny – kiedyś tereny II Rzeczpospolitej, obecnie Ukraina.
Kiedy dziadek wstąpił do wojska, tego dokładnie nie wiemy. Jak wcześniej wspomniałam, na pewno był już w KOP w lipcu 1937 roku.
Stacjonowali głównie w miejscowościach Sarny i Kowel. Były tam tysiące polskich żołnierzy.
We wrześniu 1939 roku walczyli najpierw z niemieckim, a potem po 17 września, z sowieckim okupantem. Dziadek opowiadał mojemu tacie, że początkowo wygrywali z Niemcami. Jednak bardzo się zdziwili, kiedy to 17 września Sowieci napadli na Polskę.
Dziadek opowiadał, że pomimo dużej liczby polskich wojsk tam rozmieszczonych, nie byli w stanie walczyć na dwa fronty – niemiecki i sowiecki.
Sowieci ich rozbroili. Zebrali w jednym miejscu.
Kazali pokazywać ręce. Po tym poznawali kto ma niższy, a kto wyższy stopień. Czasem ci wyżsi stopniem zamieniali się mundurem z tymi niższym, dlatego patrzyli im na ręce. Generałów i wyższych stopniem zabierali do Katynia.
Mój dziadek był zwykłym szeregowym (chyba), więc odesłali go do domu. Powiedzieli „idźcie gdzie chcecie”, więc wraz z kilkoma innymi kierowali się na zachód, do domu, na Zamojszczyznę. Najpierw jednak tam na miejscu wyrzucili wszystkie dokumenty i ruszyli na piechotę.
Z moim dziadkiem szedł również jego dobry kolega, obecny na zdjęciu Feliks Mużacz z Dąbrowy Krynickiej. Kierowali się na Hrubieszów, Rawę Ruską. Nocowali w lesie, w szopach. Ludzie po drodze coś im dawali do jedzenia.
Dziadek po powrocie do Pańkowa nikomu nie mówił o tym, co się wydarzyło we wrześniu ’39 roku, bo to groziło śmiercią, lub zesłaniem.
Wspomniał tylko niedługo przed swoją śmiercią mojemu tacie (który już był wtedy dorosły) o kilku rzeczach, które tu opisałam.
Tak więc większa część historii mojego dziadka przepadła bezpowrotnie.
Takie były czasy.
